Twórcy tej płyty spotkali się do tej pory kilkakrotnie przy realizacji różnych projektów muzycznych. W tym roku wydali wspólnie album, który śmiało można określać majstersztykiem.

Zetknięcie dwóch indywidualności alternatywnej sceny muzycznej w Polsce mogło wypaść różnie, jednak na płycie "Koledzy" każdy z artystów zachowuje swój niepowtarzalny styl, a i tak powstaje coś nowego, lekkiego, zabawnego, na wysokim poziomie muzycznym i tekstowym.

 

Dwa szorstkie głosy i melodie, które zaskakują. Kilka coverów: spacer po przedwojennej ulicy za sprawą piosenek Grzesiuka, bluesowe szlagiery, sławne Ring on Fire Johnny’ego Casha z lekką stylizacją na zespół Voo Voo i autorskie kawałki.
Maciej Maleńczuk występuje na płycie jako niezmordowany komentator i krytyk absurdów polskiej rzeczywistości lub demoniczny piewca tajemniczych historii zaczerpniętych z „wierzeń ludu”. Wojciech Waglewski natomiast ujawnia się jako wybitny muzyk instrumentalista, który dla stworzenia klimatu potrzebuje właściwie tylko gitary oraz jako autor liryczno-miłosnych tekstów, ale i kpiarz, jak w fenomenalnej piosence Biust.


 

Całość to proste, akustyczne granie gitarowe z akompaniamentem harmonii, puzonów i trąbek plus bogactwo treści w tekstach. Coś więcej niż tylko syntetyczne, elektroniczne pop i nudne katowanie tematów miłosno-erotycznych, tak popularne w polskich piosenkach.


                                                                                                  Katarzyna Sztuba (magazyn "Głosik")
                                                                                                           www.linkpolska.com