Każdy dobry pisarz ma swój czas. Wdepnijmy więc na chwilę w bagno czasu, żeby coś czasowego powiedzieć, co się być może komuś przyda*. Stachura ma u mnie czas zarezerwowany od wieków jesienią. Po gorzkim smaku listów do swej ukochanej – czas na słodką przekąskę!
Na zdrowie?
Pusta, jesienna ulica. Zmrok. I tylko ja, złośliwe wiatry szarpiące drzewom złote włosy, i Stachura. Zaraz, zaraz. Stachura? Cofam się. Nie dowierzam oknu wystawowemu pobliskiej księgarni, która – o zgrozo – już nieczynna. A jednak! Zatem trzeba będzie kolejny raz pragnienia swe okiełznać – i poczekać do jutra.
Jackowi Dehnelowi, który ma zaledwie 27 lat a na koncie już pierwszą powieść, kilka zbiorów poezji oraz Paszport „Polityki”, zazdroszczę. Zazdroszczę mu tego, z jaką lekkością i dokładnością przedstawił świat, który odchodzi, a jednak pozostanie jego nierozerwalną częścią. Świat swoich prapraprababć, ciotek, dalekich i bliskich krewnych widzianych oczami i opisywanych ustami tytułowej Lali, czyli swojej babci.
Gdy do stracenia nie ma nic...